Zbigniew Naszkowski, Pan B. nieco się zdziwił, ale nie widział powodu by negować fakty
Zbigniew Naszkowski, Pan B. nieco się zdziwił, ale nie widział powodu by negować fakty, Ilustracje Maria Ekier, Wydawnictwo Nisza | fot.: Kreatywna.pl
Strona główna / Kultura / Książki / Kieszonkowe zdziwienia: Zbigniew Naszkowski „Pan B. zdziwił się nieco, ale nie widział powodu, by negować fakty”

Kieszonkowe zdziwienia: Zbigniew Naszkowski „Pan B. zdziwił się nieco, ale nie widział powodu, by negować fakty”

Niewielka książka, ot – drobiażdżek, który bez problemu zmieści się w kieszeni. Zbiór opowiadań, z których każde jest czytelniczą perełką. Są tu ludzie i ich lęki, radości, pragnienia. Są magiczne zwierzęta i tajemnicze dzieci, a bohaterowie mają moc odwracania biegu zdarzeń czy przenikania do niedostępnych przestrzeni. Historii, które pisze Naszkowski nie sposób jednak posądzić o infantylizm. To raczej opowiadania sennych zdziwień.

Zbigniew Naszkowski, Pan B. zdziwił się nieco, ale nie widział powodu by negować fakty

Ilustracje Maria Ekier

Wydawnictwo Nisza, Warszawa 2016

„Pan B. zdziwił się nieco, ale nie widział powodu by negować fakty” – już sam tytuł sugeruje, że mamy w rękach książeczkę niezwykłą. Wydaną w formacie nieco większym od smartfona, pięknie ilustrowaną przez Marię Ekier, z postacią Pana B. „wędrującego” przez kolejne strony. Jest w tej miniaturowej książce coś, co niemal natychmiast wywołuje uśmiech, choć kolejne historie nie zawsze są ciepłe i optymistyczne. Historie, w których biorą udział bohaterowie pozostawiają także pewien niepokój.

Zbigniew Naszkowski, Pan B. nieco się zdziwił, ale nie widział powodu by negować fakty
Książka kieszonkowa, niewiele większa od paczki zapałek – Zbigniew Naszkowski, Pan B. zdziwił się nieco, ale nie widział powodu by negować fakty, Ilustracje Maria Ekier, Wydawnictwo Nisza | fot.: Kreatywna.pl

Oto znajdujemy się w niezwykłych światach kreowanych na podobieństwo snu. Patrzymy oczyma bohaterów i bierzemy tym samym udział w mini scenkach. Niezależnie od tego, czy obserwujemy pumę żądającą kapelusza albo parasolki; czy może wspólne pływanie z rybą w akwarium i na pełnym morzu; albo tajemniczego węża, który potrafi się zaprzyjaźnić z człowiekiem – dziwimy się, ale tylko trochę. Tak, jak panowie B.,C. czy K. Zresztą tytułowe zdanie padnie tu wiele razy. Bohaterowie opowiadań całą niesamowitą rzeczywistość przyjmują jako oczywistą – tak, jak czynimy to we śnie. Możemy więc wchodzić w ciała zwierząt, mieszkać w ich gniazdach, przez małe okienka w windzie przenikać do tajnych pomieszczeń. A gdy naprawdę się przestraszymy – uświadomić sobie, że to tylko sen, przewrócić się na drugi bok, albo po prostu – obudzić się. Przynajmniej w wersji optymistycznej.

Skoro bowiem we śnie trudno nam stanowczo rozsądzić co jest rzeczywiste, a co nie – jak odróżnić go od jawy? Czy śmierć w tamtej rzeczywistości jest ostateczna? A co, jeśli przerażające zwierzę uwięzi nas we śnie? Pytania zdają się niepokojąco brzęczeć w tle każdej kolejnej historii. Ale nie odbierają czytelniczej przyjemności podróżowania po tych onirycznych światach.

Dominika Pawlikowska

Sprawdź także

Andrzej Dybczak: Pan wszystkich krów. Opowiadania

Sceny z życia najemnika: Andrzej Dybczak, „Pan wszystkich krów”

Obok wiosennych premier wydawnictwa Nisza nie sposób przejść obojętnie. Zarówno Pan wszystkich krów Andrzeja Dybczaka, jak i Rejwach Mikołaja …