Zamknięcie Czułego Barbarzyńcy
Czuły Barbarzyńca był pierwszym klubem, który przyciągał kawoszy z zacięciem literackim | fot.: Fotolia
Strona główna / Miasta / Warszawa / Czuły Barbarzyńca vs (nie)czułość właścicieli

Czuły Barbarzyńca vs (nie)czułość właścicieli

Po 14 latach istnienia kultowa warszawska klubokawiarnia zniknęła z mapy Powiśla. Niezwykle popularna knajpka i zarazem jedna z pierwszych tego typu w stolicy zakończyła działalność niemal z dnia na dzień, a wszystko za sprawą nagłej decyzji właściciela lokalu.

Właściciel Czułego, Tomasz Brzozowski, z żalem poinformował media, że umowa najmu powinna obowiązywać do 2017, ale właściciel – znany lokalny kupiec roszczeń – zdecydował się rozwiązać ją przedterminowo. Kilka dni temu, 25 lutego, po przeprowadzeniu inwentaryzacji, jedna z najpopularniejszych stołecznych kawiarni literackich przeszła do historii.

Historia zdaje się tym bardziej przykra, że całkiem niedawno – ze względu na wyśrubowane stawki czynszu, narzucane przez spółdzielnię mieszkaniową – zniknął również sąsiad Czułego Barbarzyńcy z równoległej ulicy Browarnej. Co prawda, klubokawiarnia od jakiegoś czasu działa już w nowej, śródmiejskiej lokalizacji przy Marszałkowskiej, ale z racji zaistniałej zmiany straciła atut jednej z ulubionych studenckich kawiarni, do której wpadało się od niechcenia w drodze między BUW-em a kampusem UW.

A co dalej z Barbarzyńcą? Na razie zaprasza już do nowego lokalu przy Piwnej 20/26, co zapowiada facebookowy wpis na jego profilu:

Dziękujemy wam bardzo za czułe spotkania i wszystkie przeczytane razem książki. Znajdziecie nas w księgarni przy ul. Piwnej 20/26 – inne miejsce, ale duch ten sam.

Stali bywalcy kawiarni mają nadzieję, że na Starym Mieście nie zniknie ona w gąszczu innych przytulnych knajpek, pubów i restauracji, ale o tym przekonamy się dopiero za kilka miesięcy. Studentów UW od Starówki dzieli przyjemny spacerek, a i względy sentymentalne czasem także potrafią zdziałać cuda. Na kulturalno-smakowej mapie stolicy Czuły był w końcu pierwszym klubem, który przyciągał kawoszy z zacięciem literackim i tych wszystkich, którzy mieli ochotę zatrzymać się w biegu, żeby poczytać dobrą książkę lub wypatrzeć jakąś nowinkę, albo po porostu nacieszyć się smakiem szarlotki i niebanalnej atmosfery.

ann

Sprawdź także

korki pod warszawą

Paraliż na trasach dojazdowych do Warszawy

Problem mieszkańców podwarszawskich Marek został rozwiązany. Po wielu latach starań, w drugiej połowie tego roku, zostanie …

  • smutny

    Strasznie przykro #theend