Mazurki na Wielkanoc
Dekoracje na mazurkach stanowiły o umiejętnościach gospodyni | fot.: Fotolia
Strona główna / Społeczeństwo / Wielkanoc w dawnej Polsce

Wielkanoc w dawnej Polsce

Współczesna Wielkanoc, choć wydaje się, że nadal pieczołowicie kultywowana w polskich domach, ma niewiele wspólnego ze świętami obchodzonymi choćby w Rzeczpospolitej sprzed zaborów. Najbardziej zmianę tę widać nie tylko w kwestii podejścia do postu, ale i w potrawach obecnych na wielkanocnym stole. 

Mięsne święta

Polscy katolicy sprzed kilkuset lat zazwyczaj niezwykle restrykcyjnie podchodzili do Wielkiego Postu przez 40 dni unikając wszystkich potraw mięsnych: tłuszczu, mięsa, ale także często nabiału czy cukru. Zakazywano także muzyki, zabawy czy nawet głośnego śmiechu. Odbiciem tej tradycji jest bogactwo wielkanocnego stołu. Po zakończeniu dotkliwego postu serwowano potrawy mające zrekompensować czas abstynencji od mięsa. Dlatego śniadanie wielkanocne nie ograniczało się jedynie do białej kiełbasy i żurku na kostce. Na stole lądowała głowa świni faszerowana jajkami, a w bogatszych domach serwowano wręcz całe prosię. Można było również spróbować drobiu oraz dzikiego ptactwa pod wieloma postaciami. W każdym domu pojawiał się również pieczony baranek, którego zjadano w całości, po czym kości zwierzęcia zakopywano w czterech rogach domostwa, aby ochronić je przed klęskami żywiołowymi.

Czernina idealna

Zupa ta obecnie wzbudza mnóstwo kontrowersji, jednak przed wiekami była uważana za niezwykły rarytas. Do jej wykonania wykorzystywano krew zwierząt, z których przygotowywano pozostałe potrawy wielkanocne: z drobiu, prosiąt czy baraniny. Aby czernina miała odpowiedni smak, krew dodawano do przygotowanego uprzednio roztworu octu z solą. Wiele gospodyń do mieszanki dodawało również włoszczyznę, grzyby, słoninę oraz przyprawy. Jednak głównym składnikiem odpowiedzialnym za smak był ocet, który zmniejszał intensywność i aromat krwi. Czerninę zagęszczano z pomocą zasmażki z mąki, całość zaś podawano z kluseczkami.

Baby i mazurki

Polskie gospodynie przed wiekami traktowały wypiek bab i mazurków jako sprawę honoru. Baba musiała być puszysta i smakowita, a moment jej podania stanowił kulminację całego posiłku. Ciekawa jest etymologia słowa baba, współcześnie zdrabnianego coraz częściej do babki. Zostało ono najprawdopodobniej wymyślone w XVIII wieku przez króla polskiego Stanisława Leszczyńskiego, a pochodzić miało od Ali-baby, bohatera Baśni z 1001 nocy. Należy pamiętać, że w dawnych czasach na święta do domu zjeżdżała familia niekiedy z całego kraju, dlatego gospodyni musiała wykarmić wiele osób. Baby występowały więc w wielu wariantach smakowych, a przygotowania do ich wypieku zaczynano już w poniedziałek. Obierano wówczas migdały, wybierano najlepsze rodzynki, moczono szafran w wódce, który nadawał ciastu piękną barwę. Z kolei przygotowanie mazurka nie było już takie żmudne, ciasto bowiem dużo łatwiej się wyrabia. Jednak już sama jego dekoracja stanowiła o umiejętnościach i kunszcie gospodyni, a każda z pań przygotowywała skomplikowane wzory, do których należały na przykład krajobrazy albo motywy wielkanocne i wiosenne.

Biesiada wielkanocna trwała przez kilka dni, w trakcie których nieustannie jadło się pieczyste mięso, przegryzano je ciastem i zapijano nalewką. Niestety, część biesiadników musiała wspomóc żołądek w trawieniu tych potraw, stosowano więc ziołowe napary, które zapobiegliwi przygotowali specjalnie na święta.

APY

Sprawdź także

Chiński nowy rok

Nowy rok już tuż? Niekoniecznie! Oto kultury, które mierzą czas inaczej

Trzy, dwa, jeden… Nowy Rok 2017! Czy aby na pewno? Choć kalendarz gregoriański pełni uniwersalną …