Strona główna / Styl życia / Dziecko / Koszty ukryte wycieczek szkolnych. Ile dać dziecku, by nie zbankrutować?

Koszty ukryte wycieczek szkolnych. Ile dać dziecku, by nie zbankrutować?

Psychologowie podkreślają wagę wszelkich dłuższych bądź krótszych wycieczek w kształtowaniu osobowości dziecka. | fot.: Fotolia

Wycieczka szkolna to niezapomniane przeżycie dla każdego dziecka, niezależnie od tego, czy ma 6 czy 16 lat. Nowe miejsca, doświadczenia, wrażenia są nieocenione. Niestety dla rodziców wycieczka szkolna ma bardziej wymierną wartość, a wydatki na ten cel zazwyczaj przekraczają koszt deklarowany przez organizatora. Musimy wziąć jeszcze pod uwagę kieszonkowe na drobne przyjemności czy fakultatywne atrakcje. Jak rozsądnie podejść do tematu takiego wyjazdu?

Właściwie oceń swoje dziecko

Psychologowie podkreślają wagę wszelkich dłuższych bądź krótszych wycieczek w kształtowaniu osobowości dziecka. Nawet krótki wypad z przedszkola do zoo dostarcza nowych, niezapomnianych wrażeń. To nie tylko frajda, ale i nauka odpowiedzialności, gospodarowania kieszonkowym oraz – przede wszystkim – samodzielności.

Jednym z najważniejszych aspektów wszystkich wycieczek są pieniądze. Jeśli nasze dziecko nauczone jest oszczędzania i potrafi ocenić na co wydać swoje kieszonkowe, prawdopodobnie będzie umiało odpowiednio nim zarządzać, a nawet przywieźć resztę. Prawdopodobnie, bo w przypadku wycieczek szkolnych ważnym elementem jest psychologia tłumu. Jeśli wszyscy zatrzymują się przy stoisku z lodami albo budce z pamiątkami, nasza pociecha zapewne zechce kupić to, co rówieśnicy. I nie będzie wówczas miało znaczenia czy spakowaliśmy mu pyszne kanapki, albo czy dany suwenir jest zupełnie kiczowaty i nieprzydatny.

Jeżeli zaś dziecko nie potrafi jeszcze oszczędzać, a kieszeń rodziców traktuje jako źródło szybkiej kasy, taki wyjazd może być dla niego świetnym treningiem. W tym drugim przypadku po stronie opiekunów leży dokładne sprawdzenie wszystkich kosztów (obligatoryjnych i fakultatywnych) po to, aby młody człowiek nie wydał zbyt dużo i nauczył się gospodarować niewygórowanym budżetem.

Policz koszty początkowe

Niezależnie od tego, czy nasze dziecko wybiera się na wycieczkę do muzeum, trzydniowy wyjazd czy kolonie, warto przyjrzeć się dokładnie kosztom, które obligatoryjnie musimy ponieść. Jeśli mamy na uwadze krótki jednodniowy wypad, poniesione przez nas wydatki będą stosunkowo najmniejsze, ale mogą na przykład nie uwzględniać posiłków. W przypadku zorganizowanych wycieczek ich cena zazwyczaj zawiera przejazd, bilety na główną atrakcję (na przykład do teatru czy muzeum), czasami także posiłek. Jeśli wysyłamy naszą pociechę na obóz, z naszych pieniędzy zapewne zostaną opłacone przejazd, noclegi i posiłki (warto wówczas dopytać, ile ich będzie w ciągu dnia).

Inną kwestią są tak zwane atrakcje fakultatywne, nie ujęte w kosztach wycieczki. Przedyskutujmy, z których z nich będzie chciało skorzystać dziecko i przeznaczmy na ten cel osobny budżet.

Jeśli wysyłamy pociechę na kurs narciarski – doliczmy ewentualne koszty wyciągów, w przypadku innych wypadów sportowych – wynajem sprzętu.

Jak skalkulować wysokość kieszonkowego?

Bardzo wiele zależy tu od wieku dziecka. Jeśli mamy do czynienia z maluchem i większość kosztów pokrywamy z góry, na sam wyjazd wystarczą niewielkie kwoty, na przykład 5, maksymalnie 10 złotych za dzień. Przy czym warto pamiętać, że pieniądze te zostaną najprawdopodobniej przeznaczone na słodycze, ewentualnie na drobne zabawki ze stoisk z pamiątkami.

A co w przypadku nastolatków? Jedną z najważniejszych kwestii są tu posiłki. Jeśli w trakcie wycieczki planowany jest postój w centrum handlowym, prawdopodobnie nasze dziecko skieruje swe kroki do jednego z fast foodów (koszt zestawu oscyluje w okolicach 20 złotych). Jeżeli koszty wyjazdu nie obejmują na przykład obiadu, a z wyprzedzeniem wiadomo, że grupa będzie stołowała się w restauracji, należy przyjąć wydatek rzędu 20-50 złotych. Dłuższe wypady zazwyczaj gwarantują 2-3 posiłki w ciągu dnia, a więc wystarczą wówczas niewielkie pieniądze przeznaczone na przekąski, napoje, drobne słodycze (gofry, lody).

Warto pamiętać, że tzw. szybka kasa zupełnie nie dająca się zaplanować, to najtrudniejsza część kosztorysu. Pamiątki, dodatkowo biletowane atrakcje potrafią pochłonąć naprawdę spory budżet, zwłaszcza w przypadku dzieci, które nie potrafią gospodarować pieniędzmi. Jeśli opłaciliśmy posiłki, rozrywki, noclegi i przejazdy, kieszonkowe możemy ustalić na stosunkowo niskim poziomie 10, maksymalnie 15 złotych na dzień. Wówczas dziecko samodzielnie zdecyduje o tym czy jego pieniądze zostaną wydane na słodycze i chipsy, czy na pamiątki. W przypadku młodzieży kwotę możemy podnieść do 20 złotych. Jeśli wysyłamy na wycieczkę malucha, wystarczającą sumą do gospodarowania powinno być 5 złotych dziennie.

Inaczej będą kształtowały się koszty kolonii w leśnej głuszy, gdzie nie ma zbyt wielu pokus dla młodego konsumenta, inaczej w nadmorskim kurorcie czy na zagranicznym wyjeździe. Zwłaszcza w tym ostatnim przypadku trzeba uwzględnić różnice cen i walut. Ten sam fast-food za granicą może być dwukrotnie droższy, niż w Polsce.

Jak nie dać się zaskoczyć kosztom wycieczki?

Podsumowując: aby policzyć wysokość kieszonkowego należy sprawdzić, co dokładnie obejmuje koszt wycieczki, czy dziecko nie będzie musiało wykupywać posiłków, kupować biletów albo wypożyczać sprzęt. Większe potrzeby będzie miała młodzież, mniejsze – maluchy.

Jednak nawet najskrupulatniej oszacowane koszty mogą przekroczyć nasz budżet. Wówczas z pomocą przychodzą serwisy, które umożliwiają błyskawiczne zasilenie naszych zasobów finansowych, na przykład: https://www.vivus.pl/moje-finanse/szybka-kasa/.

Aby nie pozbawiać dziecka możliwości zdobywania nowych doświadczeń ani niepowtarzalnej przyjemności wydania niewielkich kwot na drobne przyjemności wraz z rówieśnikami, warto rozważyć pożyczenie pieniędzy na ten często nieprzewidziany i nieuwzględniany w domowym budżecie cel.

OLI