Warto zwrócić uwagę na niektóre produkty z codziennej diety | fot.: Fotolia
Strona główna / Zdrowie / Napady nieposkromionego apetytu? Unikaj tych wyzwalaczy

Napady nieposkromionego apetytu? Unikaj tych wyzwalaczy

Słodycze, fast food, dania instant – nie jest tajemnicą, że niektóre potrawy dają jedynie krótkotrwałe uczucie nasycenia. Wysoka zawartość cukru, soli, węglowodany proste, ale także dodatkowe składniki (konserwanty, wzmacniacze smaku) oszukują ciało i mózg, co powoduje, że jemy więcej i więcej. Ale w naszym codziennym menu bez problemu znaleźć można inne potrawy, które mogą (ale nie muszą) przyczyniać się do napędzania apetytu. Oto 8 produktów spożywczych, na które warto zwrócić uwagę w codziennej diecie, zwłaszcza jeśli mamy tendencję do tycia:

  • słone przekąski – wysoka zawartość soli w preclach, paluszkach czy chipsach powoduje lekkie odwodnienie organizmu, który domaga się kolejnej porcji…jedzenia. Najchętniej wówczas sięgamy po słodycze albo kolejne porcje snacków. Co ważne, niektóre przekąski bywają niemal zupełnie bezwartościowe z perspektywy właściwości odżywczych, jest w nich niewiele błonnika czy białka, które mogłyby dać trwałe uczucie sytości.
  • pizza – zwłaszcza taka, do której produkcji użyto składników niskiej jakości, może zawierać glutaminian sodu, który „oszukuje” mózg zaburzając sygnał o sytości. Pizza jest także często źródłem tłuszczów nasyconych i węglowodanów prostych (ciasto drożdżowe), które błyskawicznie podwyższają poziom cukru we krwi i równie szybko owocują zwiększonym apetytem. To dlatego tak trudno skończyć jedzenie pizzy na jednym kawałku.
  • sushi – wspaniałe danie rodem z kuchni Wschodu w większości składa się z węglowodanów prostych (ryż używany do sushi jest przetworzony, zawiera niewiele błonnika, który spowolniłby trawienie). Zaostrzający apetyt słony sos sojowy czy imbir, dodatkowo zachęcają do jedzenia większej porcji. Wprawdzie w przypadku ryb ciągle trwają kontrowersje czy w ich konsumpcji przeważają wady czy zalety, jednak sushi nie powinno być ich głównym źródłem w naszej diecie.
  • soki owocowe – przez długi czas były uznawane niemal za synonim zdrowego odżywiania, ale ostatnio ten pogląd został nieco zweryfikowany. Wszystko przez zawartość naturalnych cukrów prostych, które skutkują krótkotrwałym wyrzutem insuliny po spożyciu, a równie gwałtowny powrót do stanu wyjściowego może powodować napad wilczego głodu. Soki owocowe przeważnie mają mniej błonnika niż cały owoc (zwłaszcza w przypadku owoców zjadanych ze skórką), a pijąc szklankę soku przyswajamy często więcej cukru, niż gdybyśmy zjedli pojedynczy owoc.
  • sztuczne słodziki (aspartam, sukraloza, sacharyna, neotam) – długotrwałe spożywanie np. napojów zawierających sztuczne słodziki często może powodować zwiększone spożycie cukru – mózg „spodziewa się” określonej liczby kalorii, które zazwyczaj zawierają pokarmy słodkie. Jeśli organizm otrzymuje słodycz, ale kalorii jest mniej „oszukany” mózg może dążyć do większego spożycia cukru.
  • syrop glukozowo-fruktozowy – ten powszechnie spotykany dodatek do żywności nie jest tak niewinny, jak początkowo zakładano. Współcześnie coraz częściej pada pytanie, czy jest to jeden możliwych z winowajców odpowiedzialnych za rosnącą plagę otyłości. Ta substancja słodząca może zaburzać poziom leptyny, kluczowego hormonu, który steruje uczuciem głodu. Nasz mózg później otrzymuje sygnał sytości, co z kolei może powodować zwiększoną ilością spożywanych pokarmów.
  • biały makaron – łatwo go „przedawkować”, jest bowiem wytworzony z białej mąki i obfituje w węglowodany proste, które szybko podnoszą poziom cukru we krwi. W tym przypadku zdecydowanie warto poszukać odpowiedników z pełnego przemiału.
  • białe pieczywo – popularne obecnie „puchate” chleby i bułki czasami mają niewiele wspólnego z pieczywem pieczonym przez nasze babcie. Współczesny chleb rzadko składa się z mąki, wody i zakwasu, o wiele częściej jest nadmuchanym tworem z maksymalnie przetworzonego ziarna, z niewielką zawartością błonnika, ale za to z przeróżnymi dodatkami: konserwantami czy barwiącym karmelem. Taki”lekki” chleb jemy o wiele szybciej, niż tradycyjny razowiec. Porowate, napowietrzone pieczywo nie wymaga praktycznie gryzienia, a więc zanim nasz mózg dostanie sygnał o sytości zdążymy się już solidnie zapełnić chlebem.

Każdy, nawet najzdrowszy produkt, będzie nam szkodził, jeśli zjemy go zbyt dużo. W przypadku wszystkich produktów wymienionych powyżej warto zastosować zdrową zasadę umiaru i dokładnie czytać skład na etykiecie oraz tabelę wartości odżywczych.

Napady nieposkromionego apetytu? Unikaj tych wyzwalaczy
Napady nieposkromionego apetytu? Unikaj tych wyzwalaczy | fot.: Kreatywna.pl

Sprawdź także

Sushi futomaki

Idealne sushi? Nic trudnego!

Co zrobić kiedy na wieczór zapowiedzą się znajomi a nam znudziło się serwowanie im kanapek …