Średniowieczny miecz z filmu fantasy
"Pół Wieku Poezji Później" to film darmowy, jednak zrobiony z pasją i wiedzą | fot.: stock.adobe.com
Strona główna / Kultura / Filmy / Nie tylko premiera od Netflixa, czyli jak wypadł „nowy polski Wiedźmin” w Pół wieku poezji później?

Nie tylko premiera od Netflixa, czyli jak wypadł „nowy polski Wiedźmin” w Pół wieku poezji później?

Na premierę fanowskiego filmu którego wydarzenia dzieją się w uniwersum stworzonym przez Andrzeja Sapkowskiego przyszło czekać fanom kilka lat. Ostatecznie film miał swoją premierę 7 grudnia 2019 roku, kiedy to został udostępniony w całości za darmo na platformie YouTube. 

Historia

Film można podzielić na dwie części. Krótki, paro minutowy wstęp przedstawia nam wydarzenia, przez które przy życiu został już tylko jeden wiedźmin – Lambert. Właściwa część filmu to historia opowiadająca o pościgu za Ornellą, czarodziejką która jest podejrzewana przez radę czarownic o odnalezienie Księgi Alzura. Znana fanom książek i gier Triss Merigold, łączy siły z wiedźminem a pomagać im będą Jaskier, oraz jego bękarci syn. Wykreowane postaci są wyraziste i głębokie, każdy bohater ma swoje motywacje, chociaż nie zawsze sam je rozumie. Niestety, fabuła jest bardzo prosta, nie ma żadnych niespodziewanych plot twistów czy ciekawych wątków pobocznych. Mimo wszystko, na filmie nie da się nudzić, a połączenie folkloru i fantastycznie zaimplementowany humor, idealnie pasujący do innych dzieł opartych o uniwersum Wiedźmina, daje nam przyjemnie spędzony czas.

Gra aktorska

Nie da się ukryć, że największe wrażenie zrobili doskonale znani polskim fanom kina aktorzy – Mariusz Drężek i Zbigniew Zamachowski. Obaj nadali swoim bohaterom ogromną ilość charakteru. Bardzo dobrze wypadają również wcielająca się w Triss Merigold Magdalena Różańska oraz Bartosz Wesołowski będący Boguchem. Niestety, znacznie odstają inni dwaj bohaterowie – grany przez Janusza Szpiglewskiego bohater jest sztywny i bez emocji, mimo bycia głównym, czarnym bohaterem. Wcielający się w rolę młodziutkiego Juliana – Marcin Bubółka jest najmniej naturalny, co niestety nieco psuje odbiór tej postaci. Mimo wszystko, ogólnie jest dobrze i gra aktorska na pewno nie sprawi, że przerwiemy seans.

Montaż, klimat, muzyka

Gdyby nie drobne wpadki w postprodukcji, to mało osób zauważyłoby, że „Pół Wieku Poezji Później” to film fanowski, nie mający na celu zarabiania. Największe wrażenie robi praca kamery. Kadry są przemyślane i świetnie doświetlone. Warto dodać, że film nie ma żadnych problemów z udźwiękowieniem, które często zdarzają się nawet w wysokobudżetowych, polskich filmach. Świetnie dobrano scenografię o kostiumy, co było bardzo trudne przy tak ograniczonych środkach finansowych. Muzyka jest świetnie dobrana i klimatyczna, dopełnia sceny nie narzucając się widzowi. Montaż stoi na bardzo wysokim poziomie, sceny są dobrze dobrane, nie ma żadnych problemów z rozjeżdżaniem się klatek czy źle dobraną linią dźwięku. Niestety, nie udało się uniknąć wpadek. W scenach kręconych na rozległych polach, możemy zauważyć elementy świata współczesnego, takie jak nowoczesne domy.

„Pół Wieku Poezji Później” to film darmowy, jednak zrobiony z pasją i wiedzą. Przedstawiona historia może nie porywa, ale klimat i muzyka zdecydowanie zadowolą nawet najbardziej wybranych kinomaniaków. Ogromne wrażenie robi też umiejętne wpasowanie się twórców w humor oraz atmosferę, którą znają fani książek i gier z tego samego uniwersum.

KŚW

 

Sprawdź także

Wiedźmin 2

Netflix ogłasza drugi sezon serialu Wiedźmin!

Henry Cavill, Anya Chalotra i Freya Allan powrócą w kolejnej części ekranizacji bestsellerowej serii książek …