fotel reżysera i klaps filmowy
Akcja nowego „Wesela” Smarzowskiego, podobnie jak tego sprzed lat, rozgrywa się w ciągu jednej, weselnej nocy | fot.: stock.adobe.com

Wojciech Smarzowski wraca do Wesela

Owiany nimbem tajemnicy nowy film Wojciecha Smarzowskiego ma już datę oficjalnej premiery. Do kin ma trafić 8 października 2021 r. Czego zatem możemy spodziewać się po produkcji, która już samym swoim tytułem („Wesele”) wprowadza zamieszanie oraz stanowi źródło różnych spekulacji i domysłów?

Skąd się wzięło zamieszanie z „Weselem”?

Dla tych, którzy nie znają filmografii Wojciecha Smarzowskiego krótkie wyjaśnienie. Reżyser ten ma już na swoim koncie film noszący tytuł „Wesele”. Produkcja z 2004 r. była zresztą jego reżyserskim, pełnometrażowym debiutem. Odniosła duży sukces, ciesząc się uznaniem zarówno branży filmowej i krytyków, jak i zwykłych widzów. Czy to oznacza, że Smarzowski po latach nakręcił kontynuację tego dzieła? Takie wrażenie można było odnieść jeśli znało się tylko roboczy tytuł najnowszego przedsięwzięcia tego reżysera. Funkcjonował on w mediach jako „W2”, co wiele osób tłumaczyło sobie jako „Wesele 2”. Dziś wiemy już na pewno, że film z 2021 r. nie będzie kontynuacją produkcji sprzed lat. Mieć będzie jednak ten sam tytuł. Tym samym w sposób bezpośredni dołączy do grona polskich Wesel, czyli dzieł wykorzystujących motyw weselnych uroczystości (z „Weselem” Stanisława Wyspiańskiego na czele).

O czym tym razem będzie „Wesele”?

Akcja nowego „Wesela” Smarzowskiego, podobnie jak tego sprzed lat, rozgrywa się w ciągu jednej, weselnej nocy. Mamy też te same, uniwersalne postaci – m.in. Pannę Młodą (tym razem będącą w zaawansowanej ciąży; gra ją Michalina Łabacz), Pana Młodego (w tej roli Przemysław Przestrzelski), rodziców Panny Młodej (w których wcielają się Agata Kulesza oraz Robert Więckiewicz). Z zapowiedzi przedstawionych przez dystrybutora wynika, że sporą rolę odgrywać ma tu zwłaszcza Ojciec Panny Młodej. To biznesmen, którego w weselną noc najbardziej absorbuje nie impreza, ale kłopoty w interesach, które mogą przynieść dalekosiężne skutki i zagrozić całej jego rodzinie.

Oczekiwania wobec najnowszego filmu Smarzowskiego

Smarzowski (odpowiadający nie tylko za reżyserię, ale również za scenariusz nowego „Wesela”) nie byłby jednak sobą, gdyby ta historia nie miała drugiego, a kto wie czy i nie trzeciego, a nawet czwartego dna. Właściwie od samego początku było wiadomo, że będzie to film, którego akcja ma się rozgrywać na dwóch planach czasowych – w teraźniejszości oraz podczas II wojny światowej. Zdradził to sam reżyser podczas spotkania z uczestnikami Pol’and’Rock Festival jeszcze w 2019 r. Spekulowano, że w swoim najnowszym dziele reżyser odwoła się do wydarzeń w Jedwabnem. Gdzie indziej można znaleźć informacje, że nie będzie to samo Jedwabne, ale o Radziłów, w którym latem 1941 r. również doszło do pogromu ludności żydowskiej dokonanego przez Polaków. Zabito wtedy ok. 800 osób. Powodem miała być rzekoma kolaboracja Żydów z NKWD i ich pomoc w zsyłaniu Polaków na Sybir.

Jak będzie naprawdę? Czy rzeczywiście Smarzowski po raz kolejny sięgnie po niezwykle trudny fragment polskiej historii? Wszystko na to wskazuje, choć same zapowiedzi filmu są niezwykle enigmatyczne. Czytamy w nich o wychodzących na jaw tajemnicach z przeszłości, burzliwej miłości dawnych i obecnych kochanków, a także o stopniowym zacieraniu granic między tym, co było kiedyś, a tym co dziś. Czy w nowym „Weselu” historia miłosna zamieni się w dramat? Czy dźwięk weselnej orkiestry wywoła zupełnie inne, straszne odgłosy, o których dziś nikt nie chce pamiętać, ani tym bardziej o nich rozmawiać? I wreszcie – czy nowe „Wesele” pod względem artystycznym nie ugnie się pod ciężarem trudnego tematu? Przekonamy się wkrótce.

MKR

Sprawdź także

Elegancko zastawiony stół na wesele

Udany przepis na wesele w lecie

Lato – za sprawą ładnej pogody oraz przyjemnych temperatur – to chętnie wybierana przez przyszłych …