Popkultura
Czy w starciu z tabloidową pop-kulturą, kultura wysoka ma jeszcze jakiekolwiek szanse? | fot.: Fotolia
Strona główna / Kultura / Książki / Pop-kultura schodzi na psy?

Pop-kultura schodzi na psy?

„Trudne sprawy” uczą o życiu, w „Szpitalu” śledzimy rozwój medycyny, a „Poznaj swoje prawa” to program dla przyszłych prawników. Jeśli kogoś to nie interesuje, może przełączyć na program detektywistyczny o zdradach lub pooglądać zmagania rodziców z krwiożerczymi nianiami i na zawsze nabawić się urazu do opiekunek dla dzieci. Ci, którzy cenią sobie tradycję, mogą wybrać „M jak miłość” – bardzo pouczającą sagę, która pozwala widzom obcować ze światem takim, jaki jest „naprawdę”. Pop-kultura zdaje się staczać po równi pochyłej.

Czy to nadal kultura?

Jeśli mainstreamowe stacje urządzają festiwale muzyki disco-polo, mamy prawo zapytać, czy ktoś postawił gdzieś granice tego, co wolno nam jeszcze nazywać kulturą, a czego już nie. Dziś włączając telewizję i wcale nie będąc fanem teorii spiskowych, można odnieść wrażenie, że ktoś za tym wszystkim stoi i ogłupia nas celowo. Takie stwierdzenia są oczywiście przesadą, bo mimo wszystko pop-kultura podąża za trendami, nie tylko je kreuje. Mamy tu więc reakcję symbiotyczną. Niewymagający widzowie sprawiają, że programy robią się również coraz mniej wymagające, a to z kolei jeszcze bardziej zaniża nasze oczekiwania. Prawdopodobnie prędzej czy później doprowadzi to do nieprzyjemnych skutków. Głupsze społeczeństwo oznacza głupszą politykę, a to prowadzi do głupszej gospodarki i głupszego… Nie, właściwie to do gorszego stylu życia, bo jak można spodziewać się właściwych decyzji po politykach wybieranych przez niewłaściwie wyedukowanych ludzi?

Odpowiedź od tych z wyższej półki

W ostatnich miesiącach pojawiły się dwie polskie powieści, podejmujące temat dzisiejszego stanu kultury w naszym kraju. Wcześniej, w grudniu 2016 roku, ukazał się „Rok Królika” Joanny Bator. Główna bohaterka powieści, podążając za niewybrednym nagłówkiem o „króliku grozy”, trafia do Ząbkowic Śląskich, gdzie staje się świadkiem iście makabrycznych scen. Język powieści stanowi grę słowną między tabloidem, a stylem niemal psychodelicznym. Niestety, część krytyków uważa, iż Bator zamiast postawić się z boku, przejęła język tabloidu, a to źle wróży kulturze jako takiej. Druga pozycja nosi tytuł „Jak przejąć kontrolę nad światem, nie wychodząc z domu”. Jej autorka, Dorota Masłowska, bierze pod lupę to, co interesuje współczesnych odbiorców kultury, a rezultaty jej śledztwa są opłakane. Wystarczy powiedzieć jedno: Azja Express…

Czy w starciu z tabloidową pop-kulturą, kultura wysoka ma jeszcze jakiekolwiek szanse? Czy może być jeszcze gorzej, niż już jest? Mówi się szeroko o tym, że Polacy przestali czytać książki, ale to ponoć trend międzynarodowy (i są tacy, którzy obalają te opinie). Nawet teatr, w którym sztuki nierzadko zaczynają przypominać kiepskiej jakości seriale telewizyjne, przestaje być bastionem sztuki. A ci, którzy zainteresowani są odrodzeniem kultury wysokiej, muszą przyznać sami przed sobą, że jest ich zbyt mało, by przywrócić jej świetność. Oczywiście, ona pozostanie, ale na razie, niestety, jest produktem luksusowym i zaczyna stanowić niszę.

AGA

Sprawdź także

Lady Gaga

Pop szuka inspiracji wyżej

Kultura popularna, którą niektórzy mogliby nazwać kulturą fast foodów, nie istnieje w oderwaniu od kultury …