Burj Al Babas Turcja
Burj al Babas miała kosztować ponad 200 milionów dolarów | fot.: stock.adobe.com

Osiedle betonowych zamków wśród tureckich gór prowincji Bolu

W pobliżu małego miasteczka Mudurnu w północno-zachodnim regionie Turcji znajduje się Burj Al Babas Villa, miasto-widmo pełne domów-zamków w stylu Disneya lub francuskich château.

– Tu na razie jest ściernisko, ale będzie San Francisco, a tam, gdzie to kretowisko, będzie stał mój bank – śpiewają bracia Golcowie. I również bracia Yerdelen w Turcji, współwłaściciele spółki budowlanej Sarot Group ze Stambułu, planowali zbudować ponad 730 minizamków z wieżyczkami i ładnymi tarasami z widokiem na lasy. Ich celem było przyciągnięcie Arabów z krajów Zatoki Perskiej – Kuwejtu, Kataru, Bahrajnu, Zjednoczonych Emiratów Arabskich i Arabii Saudyjskiej – którzy uwielbiają przyjeżdżać do Turcji ze względu na przyrodę i śródziemnomorski klimat.

Dobre złego początki…

Inwestycja rozpoczęła się w 2014 roku. Początkowo interes szedł świetnie. Bracia Yerdelen twierdzili, że połowa zamków została sprzedana, a budowa postępuje szybko. Potem ceny ropy spadły, uderzając finansowo w inwestorów i wywołując kryzys walutowy. W międzyczasie doszło do ataków terrorystycznych, nieudanej próby zamachu stanu i kryzysu finansowego w Turcji. Według ekspertów było to spowodowane nieprzemyślanymi pożyczkami, kumoterstwem i ogromnymi projektami robót publicznych o niewielkim lub żadnym zysku ekonomicznym. Tym samym gospodarka Turcji znalazła się w recesji, a inwestycja w Burdż al Babas stała się symbolem tego kryzysu ekonomicznego.

Dogonić Europę za wszelką cenę

Na początku XXI wieku Turcja zaangażowała się w doganianie Europy na wiele sposobów. Rząd wprowadził kredyty hipoteczne w 2001 roku i zreformował warunki dla zagranicznych nabywców w celu zwiększenia inwestycji w sektorze nieruchomości. Bogaci Arabowie i Rosjanie dołączyli do europejskich klientów, którzy ustawili się w kolejce, aby kupić letnie wille na wybrzeżu Morza Egejskiego oraz luksusowe apartamenty i pałace nad wodą w Stambule. Prezydent Erdogan uprościł tak przepisy, aby cudzoziemcy mogli nie tylko łatwo kupić nieruchomość, ale i uzyskać obywatelstwo, jeśli inwestycja w nieruchomość przekroczy 250 tysięcy dolarów. Deweloperzy rozpoczęli różne programy, aby sprostać rosnącemu popytowi.

Mieli rozmach…

Grupa Sarot, prowadzona przez braci Yerdelen i ich partnera, Bulenta Yilmaza, zdecydowała się na rozszerzenie inwestycji poza Stambuł. W mieście głównie pracowała nad projektami wodno-kanalizacyjnymi w celu zagospodarowania terenów wokół uzdrowiska Mudurnu w środkowej Turcji, które słynie z gorących źródeł i wód leczniczych. Grupa zakupiła ziemię w kilku miejscach i założyła kompleks hotelowo-spa, leśne domki w stylu Harry’ego Pottera oraz – w zacisznej dolinie poza miastem – całe przedmieście minizamków jak pełnowymiarowa wystawa Legolandu.

To Bulent Yilmaz jako pierwszy wpadł na pomysł tej inwestycji. – Narysował to, a my stworzyliśmy to na miejscu – powiedział 56-letni Mehmet Emin Yerdelen, koordynator projektu, dziennikowi „The New York Times”.

Wprawdzie zamki przypominają budowle z Francji czy Disnaylandu (też we Francji), to inwestorzy czerpali inspirację z charakterystycznych budynków w Stambule – z włoskiej wieży Galata i średniowiecznej wieży Maiden, a także architektury brytyjskiej i amerykańskiej. W rezultacie powstały rzędy zamków w stylu Disneya, z wieżami z szarymi dachami, okrągłymi balkonami i balustradami, rozciągającymi się na ponad milion metrów kwadratowych, czyli 250 akrów. Centralne centrum handlowe zaplanowano tak, aby przypominało amerykański Kapitol.

Burj Al Babas osiedle zameczków w Turcji
Burj Al Babas to osiedle składające się z 732 domów oraz centrum handlowego | fot.: stock.adobe.com

Geotermy? Skąd my to znamy

Osiedle miało zostać wyposażone w ogrzewanie podłogowe i jacuzzi na każdym poziomie, z opcją krytych basenów. Firma wykonała badania geologiczne oraz wykonała odwierty i odkryła gorącą wodę 200 metrów pod ziemią. Inwestycja została również odpowiednio nazwana jako Burj al-Babas Thermal Tourism Company. Wkrótce po rozpoczęciu prac rozpoczęła się sprzedaż domów za pośrednictwem agencji nieruchomości w Kuwejcie. 2500 pracowników miało ukończyć projekt w zaledwie 4 lata.

Według Mezhera Yerdelena nabywcy kupili 350 domów, których ceny wahają się od 370 tysięcy do 500 tysięcy dolarów, w zależności od lokalizacji. Wtedy ceny ropy spadły i doszło do krachu finansowego. Bracia Yerdelen, podobnie jak wielu innych deweloperów, zaczęli odczuwać skutki bessy. Niektórzy klienci anulowali umowy, niektórzy wstrzymali płatności. Inwestycja wpadła w długi na prawie 28 milionów dolarów, co zablokowało kolejne pożyczki. Firma złożyła wniosek o ogłoszenie upadłości, ale w wyniku odwołania uzyskała prawo do kontynuowania działalności, aby móc ukończyć zakontraktowane domy.

Burj Al Babas z lotu ptaka
Według Mezhera Yerdelena nabywcy kupili 350 domów, których ceny wahają się od 370 tysięcy do 500 tysięcy dolarów, w zależności od lokalizacji | fot.: stock.adobe.com

Tureckie sny o potędze

Prezes Grupy Sarot, Mehmet Emin Yerdelen, za swoje kłopoty obwiniał klientów. – Nie mogliśmy uzyskać około 7,5 miliona dolarów wierzytelności za wille, które sprzedaliśmy krajom Zatoki Perskiej – wyjaśniał tureckiej gazecie „Hurriyet”. Inwestycję wyceniono na 200 milionów dolarów. Według szacunków inwestorów, aby spłacić zadłużenie i odzyskać płynność finansową, muszą sprzedać 100 willi.

– Tu na razie jest cmentarzysko, ale będzie zamkowisko, a tam, gdzie to ogrodzisko, będzie stał twój dom – mogliby zaśpiewać bracia Yerdelen. Ale inwestycja to melodia przyszłości. Wielu Turków nie jest przychylnych inwestycji. „Niepotrzebny projekt, który nie pasuje do struktury terenu”, „Nieprzyjemne i obrzydliwe miejsce, totalna hańba w moim pięknym kraju”, „Najstraszniejsza rzecz. Katastrofa!”, „Jest to prawdopodobnie najgłupsza inwestycja w historii światowej gospodarki”, „Całkowity arabski brak smaku, brak estetyki, pomnik ślepoty, niewyraźna przestrzeń. Chociaż możliwe jest projektowanie budowli zgodnych z tradycyjną architekturą estetyczną regionu, dlaczego powstała ta dziwaczna struktura?”- to tylko ich niektóre komentarze z Google Maps.

Szklane domy? Są passe, beton, beton uber alles

Jednak lokalne i krajowe władze robią, co mogą, aby inwestycja została zakończona. Burmistrz Mudurnu, Mehmet Inegol, jest gorącym zwolennikiem rozwoju i twierdzi, że budowa jest zgodna ze wszystkimi przepisami. – Ani jedno drzewo nie zostało wycięte na potrzeby inwestycji – powiedział dziennikowi „The New Tork Times”, dodając, że inwestorzy specjalnie wybrali dolinę. Ponadto podkreśla, że inwestycja wpłynie pozytywnie na zatrudnienie. Również rząd chce wesprzeć inwestycję. Obiecał połączenia drogowe, kolejowe i lotnicze z regionem, w tym szybki pociąg przejeżdżający przez ten obszar i łączący Ankarę ze Stambułem. Sezon na zwiedzanie Mudurnu trwa przez cały rok, ponieważ gorące źródła nigdy nie tracą swojej atrakcyjności.

PKU

Sprawdź także

4 miejsca, w których istnienie trudno uwierzyć

Marmurowa jaskinia w Chile, różowe jezioro w Hiszpanii, podziemne miasto, czy może kościoły i kaplice …