biurokracja kontra deep tech
Czasami wiedza potrzebna do robienia kariery na uczelni i otaczania się blichtrem sławy nie wystarcza do tego, aby zjednać do sobie inwestorów. Trzeba patrzeć dalej, poza tę materialną otoczkę, aby dotrzeć do inspiracji, która pozwala dostrzec świat idei | fot.: Materiał partnera zewnętrznego
Strona główna / Biznes / Praca / Biurokracja kontra deep tech

Biurokracja kontra deep tech

Na polskich uczelniach wciąż pojawiają się nowe talenty, które zagubiły się gdzieś w tyglu akademickich struktur i potknęły na schodkach pnących się na szczyty hierarchii. Niestety, tak jak w biznesie i każdej dziedzinie życia, tak samo w nauce króluje pieniądz i sława, które szczelnie przesłaniają idee, mogące być krokiem milowym dla wartości intelektualnych i patentowych.

Kto zatrzymał marketingową dźwignię?

Kiedy tylu start-upowców próbuje przebić się bezowocnie przez mur ludzkich uprzedzeń i marketingowych sloganów, pojawia się ktoś, kto podaje im rękę. Jest to ktoś, dla kogo liczy się człowiek, postęp dla idei a nie tylko lukratywne transakcje i prywatne interesy. Tym kimś jest Pankiewicz Konrad, człowiek, który zawsze znajduje się tam, gdzie szukają go ludzie mający w zanadrzu jakiś patent, który może się rozwinąć dzięki wsparciu rzeszy pomocnych osób. Pomaga ludziom dążyć do spełniania marzeń czyli urynkowienia ich ciekawych patentów i przy okazji dokłada małe cegiełki do rozwoju ludzkości.

Motto Konrada Pankiewicza: Talk-Action=Bullshit motywuje go do codziennej pracy ze start-upowcami. To może wydawać się dziwne i nielogiczne, że wtedy , gdy on odsuwa na dalszy plan kwestię finansową wyłowione przez niego diamenty odnoszą sukcesy, także materialne. Każde spotkanie z człowiekiem, który przychodzi z nowym pomysłem na patent to szansa na sukces. Konrad Pankiewicz otacza takich ludzi aniołami biznesu i daje im dużą swobodę w realizowani sowich marzeń. Sam często usuwa się w cień, obserwuje, a wartości, których poszukiwał, stają się w końcu także jego udziałem. Przy okazji patenty urynkawiają się, spieniężają i każdy jest zadowolony.

A kiedy pomysły nie sprzedają się? Wtedy nic nie jest szufladkowane w sekcji bullshit, ale zawsze szuka się dobrego gracza na rynku, który zainteresuje się projektem i spienięży go.

Od iskry do ognia

Konrad Pankiewicz założył fundusz Leonarto, dzięki któremu młodzi ludzie mogą różniąc skrzydła. Niesie im pomoc materialną i duchowe wsparcie oraz szuka wciąż nowych akademickich diamentów. To on znalazł Filipa Granka, który dziś jest prezesem XTPL rozwijającego technologię druku nanomateriałów. Dzięki Konradowi szansę dostały też panie: Patrycja Wizińska-Socha i Anna Skotny, poszukujące inwestora w celu sfinansowania pracy nad ich wynalazkiem – urządzenia do zdalnego badania płodu KTG. Z tego maleńkiego ziarenka, które powoli kiełkowało, wyrosła firma Nestmedic działająca w obszarze telemedycyny i Digital health. Patent, który nigdy nie ujrzałby światła dziennego, przerodził się w lukratywne przedsięwzięcie, mające dziś wysokie notowania na giełdzie.

Czasami wiedza potrzebna do robienia kariery na uczelni i otaczania się blichtrem sławy nie wystarcza do tego, aby zjednać do sobie inwestorów. Trzeba patrzeć dalej, poza tę materialną otoczkę, aby dotrzeć do inspiracji, która pozwala dostrzec świat idei. Jeśli stanowią one jakąś wartość, na pewno się spieniężą i przy okazji staną się dowodem uznania dla wynalazcy i ludzi, którzy im kiedyś pomogli.

Materiał partnera zewnętrznego

Sprawdź także

kariera w pedagogice

Pedagogika – brama do pracy z pasją czy ślepa uliczka?

Wokół studiowania kierunków pedagogicznych narosło sporo kontrowersji. Wiele osób uważa, że pedagogika to kierunek bez …