Jak przetrwać walentynki
Walentynki to wyzwanie dla mężczyzny | fot.: materiał partnera zewnętrznego

Walentynki – poradnik przetrwania dla mężczyzn

Najpierw ustalmy jedno – dla większości facetów Walentynki to albo koszmar, który trzeba przetrwać, albo wyzwanie, któremu trudno sprostać. Powód jest prosty – mężczyzna z definicji ma romantyzm w trybie „off” i dość ciężko jest mu znaleźć guzik do przełączenia na „on”. Oczywiście to nie dotyczy wszystkich mężczyzn; zaledwie jakichś 99%…

Przychodzi jednak TEN DZIEŃ, czyli czternasty dzień lutego, kiedy facet po prostu musi włączyć tryb romantyczny, bo tego od niego oczekuje świat. Zresztą – co tam świat! Tego oczekuje od niego jego ukochana, jego kobieta – jego żona bądź dziewczyna, pani jego serca – nazwijcie ją jak chcecie, wiadomo i tak o kogo chodzi. O Najważniejszą Istotę Pod Słońcem.

A propos „pod słońcem” – ponoć Walentynki wymyślili amerykańscy marketingowcy na życzenie amerykańskich producentów tego-i-owego oraz amerykańskich restauratorów, sprzedawców, jubilerów i hochsztaplerów. Chodziło o to, żeby między Gwiazdką a Wielkanocą, gdzieś tak mniej więcej w połowie, znalazł się jakiś pretekst do poszastania kasą. Gdyby święto to mieli „opracować” polscy naukowcy, to albo robota trwałaby po dziś dzień, albo wybór padłby na dowolny dzień, byle w lecie. Ewentualnie na wiosnę. Ale na pewno nie w zimie! Ciężko o dostateczną dawkę romantyzmu, kiedy na dworze plucha albo mróz, a z nosa kapie. Co zrobić – jest jak jest, święto się przyjęło i teraz trzeba sobie z tym radzić.

Najpierw kilka uwag natury ogólnej; musi być w ten dzień romantycznie. Podpowiedź dla facetów – romantycznie nie oznacza „meczyk i piwko na kanapie”. Musi być w ten dzień miło, przy czym ważniejsze są tutaj odczucia kobiety. No i musi być „razem” i najlepiej tylko we dwoje. Z tym ostatnim zwykle jest problem największy, bo ten dzień prawie zawsze wiąże się z wyjściem z domu i jakąś formą klubingu bądź restauringu, knajpingu lub – w ostateczności – wyjazdingu z miastingu i hotelingu.

A zatem przed mężczyzną – i tylko przed nim, bo to prawie zawsze ma być dla kobiety niespodzianka – staje kilka problemów natury logistycznej. Po pierwsze – wybór miejsca. Po drugie – wybór środka transportu. Po trzecie – wybór atrakcji i rozrywek. Po czwarte – wybór prezentu. Po piąte – zabezpieczenie sił i środków na realizację celów i skuteczne zrealizowanie wyborów wyżej wymienionych.

Wybór miejsca jest decyzją kluczową, bo implikuje dwa pozostałe. A zatem – ma być romantycznie, nastrojowo, klimatycznie, wyjątkowo, prześlicznie i odlotowo. Proste, prawda? A ponieważ w tym roku Walentynki wypadają w niedzielę – może być też weekendowo.

Ja osobiście zachęcam do kreatywnego podejścia do zagadnienia. Nie ma sensu żebyście wybrali jakąś modną restaurację w odległym o sto kilometrów mieście, bo będzie tłok i niezbyt to oryginalne rozwiązanie. Ale co powiecie na następujące propozycje: czeska Praga, weekend w Paryżu, SPA w Niemczech albo cichy hotel w górach? Brzmi nieźle, prawda?

Praga to miasto magiczne, obfitujące w moc atrakcji kulinarnych i klimatyczne miejsca na spędzenie kilku godzin we dwoje. Paryż ma romantyczność wpisaną w nazwę i naprawdę ciężko będzie romantyczny weekend w tym mieście zepsuć czymkolwiek. Dwa dni w SPA za zachodnią granicą z kilkoma zabiegami, dobrym jedzeniem, ciszą i spokojem – to może być strzał w dziesiątkę. A hotel w górach jako miejsce na romantyczne Walentynki w ogóle nie wymaga żadnych rekomendacji.

Miejsce, które wybierzemy wskaże nam zarówno najlepszy środek transportu, jak i zestaw podstawowych atrakcji. Jeśli to wypad z noclegiem – własny samochód jest dostatecznie dobry, bo łączy romantyczność z wygodą (o ile mamy jakieś fajne płyty na drogę i dość miejsca w aucie na nogi i całą resztę). Atrakcjami zaś na takim wyjeździe może być wszystko od dobrej kuchni poczynając (deser konieczny!) i na rozrywkach oferowanych przez okoliczne punkty sprzedaży bezpośredniej i miejscowych animatorów kultury kończąc.

Wybór prezentu oczywiście należy rozważyć szczególnie starannie, ale jeśli chcecie zaryzykować – i macie z kim – to zaręczynowy pierścionek z brylantem jest prezentem uniwersalnym.

O zabezpieczeniu sił i środków wspominam tylko z obowiązku, bo jak wiadomo dżentelmen o pieniądzach nie mówi, dżentelmen pieniądze ma. Ale warto pamiętać, że romantyczność nie jest funkcją portfela, tylko wyobraźni i pomysłowości.

Robert Wieczorek, veturo.pl

Sprawdź także

prezent zajączek

Wielkanocne prezenty dla dzieci, czy także dla dorosłych? Podpowiadamy!

Wielkanoc to szczególny czas gromadzący wiele polskich rodzin na wspólnym świętowaniu. Tradycja zajączka wielkanocnego ukrywającego …