Polski projekt "Poeci"
Projekt “Poeci” to bez wątpienia ambitne, choć nieco karkołomne przedsięwzięcie. Bo jak coś tak tradycyjnego, sztywnego i nudnego, jak poezja, ta przez wielkie “P”, zmora lekcji polskiego, ma przybrać formę luzackiego, hiphopowego przeboju, kojarzonego z outsiderami i wywrotowcami, kontestującymi rzeczywistość? j | zdj.: stock.adobe.com
Strona główna / Kultura / Muzyka / Polski projekt „Poeci” – gdy hip-hop spotyka poezję

Polski projekt „Poeci” – gdy hip-hop spotyka poezję

Kultura jest hybrydą. Łączy w sobie elementy, które pozornie nie mają ze sobą nic wspólnego, tak jak poezję i hip-hop na pierwszy rzut oka dzieli głęboka przepaść, na wielu poziomach. Jeśli przyjrzymy się obu zjawiskom bliżej, okaże się, że hip-hopowe teksty są rymowane, jak wiersze. I, podobnie jak one, mają rytm. Czy zatem połączenie poezji i hip-hopu to mezalians? Płyta “Poeci” z 2009 roku, której pomysłodawcą był Bodek Pezda z Agressiva 69, jest przykładem na to, że nawet, jeśli to mezalians, to warto w taki związek inwestować.  

Podchody, czyli jak hip-hop złapał poezję za rękę…

Próba mariażu poezji z hip-hopem miała już miejsce na rodzimej scenie artystycznej. Z powodzeniem podejmował ją Eldo, który wziął udział w projekcie “Broniewski”. Jego celem było wykonywanie utworów poety w różnych gatunkach muzycznych. Podobnie współpraca Dariusza Malejonka z hiphopowcami, której owocem jest album “Rymy częstochowskie”, popularyzuje twórczość polskich poetów, zarówno klasyków (Rej, Mickiewicz, Kochanowski), jak i tych znanych chyba jedynie polonistom (m.in. barokowego, kontrowersyjnego księdza Józefa Baki czy romantyka, Antoniego Malczewskiego, którego mroczna powieść “Maria” tak bardzo różni się od podręcznikowego “Pana Tadeusza”). Przyznać jednak trzeba, że album był o tyle bezpieczny, że operował tekstami wielu artystów oraz zróżnicowanymi gatunkami muzycznymi, trafienie w gusta publiczności było więc bardziej niż prawdopodobne.  

Raz kozie śmierć, czyli jak poezja oddała się hip-hopowi…

Magiera i L.A. (duet White House), producenci albumu „Poeci”, postawili wszystko na jedną kartę. Tylko poezja, tylko hip-hop. Jak poezja, to ta najznakomitsza. Jak hip-hop, to w wykonaniu największych gwiazd tego gatunku. Jeden poeta, jeden wykonawca. Czar par, który urzeka, ale i niepokoi. Urzeka szacunek, z jakim młodzi artyści operują dawnym słowem, niepokoi jednak wciąż aktualna ich wymowa. Adam Asnyk przed laty wierszowaną mową opowiadał o konflikcie pokoleń, on był wówczas przedstawicielem młodych pozytywistów, niezrozumianych przez romantyków, wówczas już panów z siwą brodą. Dzisiaj to Wall-e podejmuje się interpretacji wiersza klasyka, co czyni wyjątkowo przekonująco. Manifestem siły młodości, tej dosłownej i tej mentalnej, jest wiersz Daneckiego w odważnym wykonaniu Łony. Tekst Tuwima o “szurającej” masie wydobywającej się z mieszczańskich domów sam w sobie wzbudza przestrach, jednak L.U.C. uczynił z niego trzymający w napięciu thriller, który niejeden z nas zna dosłownie z własnego podwórka. NUMER RAZ i L.U.C. tak doskonale czują się w tekstach Witkacego czy Krasickiego o beznadziei i zepsuciu świata, że słowa te wydają się jakby napisane wczoraj przez nich samych. Na płycie dzielnie radzi sobie jedyna dziewczyna, Lili, której powierzono nieśmiertelną “Lokomotywę”. Ta realizacja udowadnia jednak, że wiersz ten, w odpowiedniej interpretacji, staje się tekstem dla rodziców, a nie dla dzieci.  Na płycie znajdziemy też kontrowersyjny poemat Gałczyńskiego o kokainie pod niewiele mówiącym tytułem “Ballada o trąbiącym poecie” czy innowacyjną wersję piosenki Jacka Kaczmarskiego pt. “Pijak”, świetnie zinterpretowaną przez Peję.    

Po ślubie. Czy będą z tego dzieci?

Projekt “Poeci” to bez wątpienia ambitne, choć nieco karkołomne przedsięwzięcie. Bo jak coś tak tradycyjnego, sztywnego i nudnego, jak poezja, ta przez wielkie “P”, zmora lekcji polskiego, ma przybrać formę luzackiego, hiphopowego przeboju, kojarzonego z outsiderami i wywrotowcami, kontestującymi rzeczywistość? Okazuje się jednak, że warto podjąć takie ryzyko. Mimo że album nie stał się komercyjnym sukcesem, to dzisiaj ma miano kultowego, jego zdobycie graniczy z cudem, w związku z czym jego wartość rynkowa i kolekcjonerska wciąż rośnie. To biały kruk na muzycznych półkach. W 2014 pojawiła się zaś nowa gratka – dwupłytowa reedycja albumu wraz z trzema nowymi interpretacjami (wykonanie: Tau, Ńemy i Novika) oraz instrumentalnymi wersjami pozostałych utworów. Jeśli nawet takie związki są solą w oku dla zwolenników czystości gatunków, to nic nie szkodzi. Zawsze znajdą się wielbiciele muzyki łamiącej stereotypy, innowacyjnej i – mimo sięgania przez pomysłodawców po stare teksty – świeżej w swojej formie i wykonaniu. Taki powiew nowości zawsze owocuje – nowymi skojarzeniami, pomysłami, projektami, w związku z tym – mezalians czy nie – warto dać takim nietypowym relacjom szanse, by popularyzować zarówno kulturę wysoką, jak i popularną. Bo jak pokazał projekt „Poeci”, przepaść dzieląca te dwie sfery wcale nie jest tak duża, jak mogłoby się wydawać, a ich połączenie daje niezwykłe rezultaty.

MOL

Sprawdź także

wiersze w mieście

Wiersze w mieście

27 tysięcy wierszy pojawiło się 1 kwietnia w Warszawie. Stolica zakwitła poezją w przestrzeni miejskiej, …