Katarzyna Tubylewicz, Ostatnia powieść Marcela
Katarzyna Tubylewicz, Ostatnia powieść Marcela, Wydawnictwo Wielka Litera, Warszawa 2016
Strona główna / Kultura / Książki / Kryzys w kilku odsłonach: Katarzyna Tubylewicz, Ostatnia powieść Marcela

Kryzys w kilku odsłonach: Katarzyna Tubylewicz, Ostatnia powieść Marcela

Ostatnia powieść Katarzyny Tubylewicz, autorki m.in. świetnej antologii Szwecja czyta. Polska czyta to wciągająca i zaskakująca lektura. A co najciekawsze, pokazuje że nawet w znane i powycierane wątki literackie można tchnąć całkiem nowe życie.

Katarzyna Tubylewicz, Ostatnia powieść Marcela

Wydawnictwo Wielka Litera, Warszawa 2016

Zaczyna się banalnie: wypalony pisarz poczytnych kryminałów w pociągu relacji Kraków-Warszawa spotyka piękną, rudowłosą i młodą dziewczynę, która rozpala jego wyobraźnię. Mistrz i uczennica to jeden z najbardziej wyeksploatowanych tematów literatury, który pociąga za sobą następne: naiwnej prowincjuszki poszukującej opieki, literata piszącego swoje opus magnum albo cynika, który na nowo odkrywa radość życia. I do pewnego momentu możemy przewidzieć, co wydarzy się dalej. Ale tylko do czasu. Katarzyna Tubylewicz skonstruowała bowiem powieść, która nie tylko prowadzi nas do nieoczywistych rozwiązań znanych toposów, ale i stawia diagnozy społeczne i kulturowe dotyczące współczesności.

Na oczach czytelnika dzieje się szereg kryzysów, spośród których na pierwszy plan wychodzi zachwianie tradycyjnych wzorców, ról społecznych i kulturowych, definicji męskości i kobiecości. Kobiety coraz częściej nie chcą być jedynie pięknymi dodatkami do mężczyzn, asystentkami wpatrzonymi w mentorów ani pozbawionymi głosu muzami poetów (uosobieniem podobnej uległości była na przykład zapomniana dziś Juna Szelińska). Nie godzą się na to, żeby ich ciało znaczyło więcej niż umysł. Niektóre bohaterki powieści Tubylewicz po prostu biorą sprawy w swoje ręce, często rozczarowane postawą mężczyzn. W końcu to niemoc ojca Hanny (głównej bohaterki) popycha jej matkę na emigrację, złe decyzje Marcela (pisarza) oddalają od niego żony i córkę, wreszcie sama Hanna także zostaje skompromitowana przez swojego chłopaka, co każe jej wyruszyć w ryzykowną podróż. Miłość i pożądanie to zdecydowanie za mało, żeby tworzyć udany związek, a kobiety chcą więcej, niż ma im do zaoferowania nasz oswojony patriarchat. Ostatnia powieść Marcela nie jest jednak feministycznym manifestem. Stawia więcej pytań, niż daje odpowiedzi, wszak współczesny model społeczeństwa ciągle się przekształca.

Kryzysów w powieści jest więcej. Warto przyjrzeć się bliżej karykaturalnej wersji rodziny mieszczańsko-inteligenckiej, która żyje w cieniu dawnej chwały, a więzi łączące jej członków są czysto fasadowe. Na czele z matką, która wszelkimi sposobami dba o niszczejące relacje (najczęściej przy pomocy szantażu emocjonalnego), wypierając to, czego nie daje się podciągnąć do wymyślonego ideału. Często mitologizowane w literaturze braterstwo zostaje tu odmalowane w wyjątkowo czarnych barwach. Rytualne spotkania, drobne złośliwości, licytowanie się na osiągnięcia – relacja braci sprowadza się nieprzyjemnego obowiązku przebywania ze sobą w jednym pomieszczeniu.

Kolejne przesilenie następuje w obrębie samej literatury, a kryzys twórczy bohatera to tak naprawdę czubek góry lodowej. Marcel pisze kryminały, co z jednej strony zapewnia mu poczytność i uwielbienie fanów, z drugiej – pobłażanie tzw.”środowiska”. Polska nie jest Skandynawią, tu nadal literatura kryminalna jest traktowana jako nieco gorsza, schlebiająca prostym gustom. Brat Marcela, profesor akademicki, nigdy nie zawaha się przed wytknięciem tego faktu. Zmieniają się odbiorcy literatury, krytycy, gusta, sposoby szkicowania postaci – powieść także szuka swojej formy.

Sam główny bohater ulega jakiejś tajemniczej erozji – momentami jest zwyczajnie śmieszny, sztucznie napuszony albo egzaltowany. To zupełny odwrót od mitu pisarza, który wie więcej, który poraża inteligencją i przenikliwością na rzecz przeciętnego, starzejącego się mężczyzny. Prawdopodobnie jest dobrym rzemieślnikiem, ale w tym przypadku musimy uwierzyć na słowo.

Ostatnia powieść Marcela jest wreszcie o poszukiwaniu siebie, wyzwalaniu się ze schematów, odkrywaniu wewnętrznej siły. Niepozorna książka, która zapowiadała się na lekką historię miłosną rozwija się w zupełnie nieprzewidzianym kierunku.

Dobra propozycja lektury na lato.

Dominika Pawlikowska

Sprawdź także

Monika Piątkowska, Prus. Śledztwo biograficzne

Szukanie Prusa: Monika Piątkowska, Prus. Śledztwo biograficzne

Bolesław Prus nie był zbyt wylewny. Unikał szczegółowych opisów swego życia w listach, prowadził enigmatyczne …

  • JOJO

    Też uważam, że to CO mówi autorka jest ważniejsze od tego JAK to robi.

  • his

    No mi się akurat niezbyt podobała. Trochę na siłę pisana.