NETFLIX TheSandman
Z opinii wygłaszanych przez widzów widzimy, że film zachował wierność komiksowego pierwowzoru | fot.: Netflix

Jeszcze o Sandmanie od Netflixa – czy ekranizacja się powiodła?

„Sandman” od Netflixa to kolejna ekranizacja komiksu. Przynajmniej próba ekranizacji. Bo owszem, produkcja została zrealizowana na podstawie noweli graficznej wydanej przez wydawnictwo DC. Jednocześnie jednak nie zobaczymy w niej wszystkiego, co podpowiada wyobraźnia (i fabuła), nie ma też tu spektakularnych walk pomiędzy bohaterami i geniuszami zła. Seria jest oniryczna, abstrakcyjna i pod wieloma względami poetycka. Bohater „Sandmana” to Morfeusz – pan snów, a fabuła wije się tutaj i meandruje w niesamowitych kierunkach. No i oczywiście pojawia się pytanie, czy coś takiego właściwie da się zekranizować?

Jak Netflix wywiązał się z ekranizacji „Sandmana”?

„Sandman” nigdy nie zdobył tak wielkiej popularności jak Batman czy X-meni. Jednocześnie jednak ma rzesze fanów na całym świecie. I te rzesze czekały na efekty pracy Netflixa z wielkim zaciekawieniem.

Trzeba też przyznać, że niektórzy miłośnicy komiksu wyczekiwali ekranizacji, ale jednocześnie mieli podejście: „tego się nie da zrobić…” No i co ciekawe, okazało się, że jak najbardziej się da. Twórcy z Netflixa przenieśli na ekran w 80% tę samą fabułę.

Pojawiają się w niej oczywiście uproszczenia. Są one konieczne. Komiksowy „Sandman” to niekiedy trzy dygresje w ciągu jednej strony. Wprowadzenia niektórych wątków zostały też zamienione miejscami. Niektóre postacie poznajemy dużo wcześniej. To dosyć świadomy zabieg zastosowany po to, aby zwiększyć stopień zrozumiałości fabuły.

Nadaje jej też większej spójności i pozwala podtrzymywać uwagę widza, który zachowuje się zupełnie inaczej niż czytelnik komiksów.

Z czego zrezygnował Netflix?

„Sandman” uchodzi za dzieło sztuki w świecie komiksu. Jest poetycki, a jednocześnie niesie ze sobą wartość rozrywkową. Uwagę przyciąga też warstwa plastyczna. Styl tworzenia kratek komiksu bardzo często się zmienia, ale jednocześnie pozostaje spójny.

I tutaj informacja, która może nie pasować do całości. Pomimo całego artyzmu Sandman żyje w uniwersum DC.

Na łamach komiksu pojawiają się drugoplanowe postacie i wątki z tego świata:

  • John Dee był zamknięty nie w prywatnym ośrodku swojej matki ale w Arkham
  • po piekle Morfeusza oprowadza demon Entrigan – antybohater w typie Hulka
  • sam Sandman jest nawiązaniem do dawnego superbohatera o tym samym pseudonimie – Wesleya Doddsa

I z tego wszystkiego zrezygnował Netflix. Świat serialowy jest niemal całkowicie odcięty od DC. Właściwie jedynym łącznikiem pozostaje Johanna Constantine, która pod względem charakteru i wykonywanego zawodu jest uderzająco podobna do Johna Constantina.

netflix śmierć
Nieskończeni są antropomorficznymi personifikacjami i przez to mają nie tyle moc zmiany wyglądu, co nie posiadają wyglądu stałego | fot.: Netflix

Co zmienił Netflix?

Dwa paragrafy powyżej napisaliśmy, że Netflix zachował większość wątków z „Sandmana” w niezmienionej wersji. Serwis streamingowy zgodnie ze swoją filozofią dokonał jeszcze innych zmian.

Lucienne w komiksie był białym mężczyzną w średnim wieku. W serialu zmienia się w czarnoskórą dziewczynę. Trzeba jednak przyznać, że bohaterka w roli bibliotekarki Śnienia pasuje jak ulał.

Podobnie ma się sprawa ze Śmiercią. W komiksie siostra Morfeusza była na większości obrazków biała. Warto natomiast wspomnieć, że na większości obrazków. Nieskończeni bowiem są antropomorficznymi personifikacjami i przez to mają nie tyle moc zmiany wyglądu, co nie posiadają wyglądu stałego.

Wielu krytyków zarzuca Netflixowi również dodawanie dużej ilości wątków homoseksualnych lub nawiązujących do kultury LGBT. No i w tym wypadku nie było czego dodawać.

Komiksowy „Sandman” sam w sobie był pełen mniejszości seksualnych. W noweli graficznej Alex Burgess również był gejem. Przypomnijmy, że tą postać spotykamy na jednej z pierwszych kart komiksu.

Ponadto Morfeusz ma siostry i brata oraz jednego członka rodziny o nieokreślonej płci.

Pragnienie nie jest ani kobietą ani mężczyzną i ten fakt jest podkreślany wielokrotnie na łamach całego komiksu.

Tutaj warto wspomnieć, że seria wyszła trzydzieści lat temu. Również pod tym względem Neil Gaiman znacznie wyprzedził swoje czasy.

Sen Bibliotekarka
Fani komiksu powinni się ucieszyć, że większość wątków została zachowana w niezmienionej formie | The Sandman. (L to R) Tom Sturridge as Dream, Vivienne Acheampong as Lucienne in episode 107 of The Sandman. Cr. Courtesy of Netflix © 2022

Podsumowanie

Sandman od Netflixa to serial dość udany. Fani komiksu powinni się ucieszyć, że większość wątków została zachowana w niezmienionej formie. Jednocześnie ludzie spotykający się z Sandmanem po raz pierwszy, nie powinni mieć problemów ze zrozumieniem fabuły. Niemniej pozostaje specyficzna atmosfera samego komiksu, trudny do uchwycenia klimat fabuły. Wielu fanów jest zdania, że tu jednak twórcy nie do końca dali radę. Jak jest naprawdę? Warto przekonać się samemu.

TBI

Sprawdź także

łasuch

Apokalipsa z uroczym porożem, czyli skąd się bierze rosnąca popularność Łasucha – nowego serialu na platformie Netflix?

W dobie średniej jakości produkcji Netflixa cieszą takie niespodzianki jak „Łasuch”. Opowieść o Gusie, który …